sobota, 1 sierpnia 2009

Umierali w słońcu...


Dziś 1 sierpnia, 65-ta rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie będzie ciuchów. Jedynie moja pamięć o ludziach zmiażdżonych, przysypanych, rozstrzelanych, wymordowanych... Trudno sobie wyobrazić, że większość powstańców to byli bardzo młodzi ludzie, wręcz dzieci. Trudno sobie wyobrazić początkową euforię, kiedy wszystko szło dobrze. Trudno sobie wyobrazić miasto, które powoli znikało pod gruzami. Trudno sobie wyobrazić życie liczone na dni. Trudno sobie wyobrazić kanały. Trudno sobie wyobrazić Starówkę pod koniec tych 63 dni. Trudno sobie wyobrazić rozpacz po śmierci najbliższych. Trudno sobie wyobrazić to całopalenie. Trudno sobie wyobrazić hordy dzikich dirlewangerowców na Woli. Trudno sobie wyobrazić płonące miasto i ludzi wraz z nim. Wszystko płonęło.

Dlatego trzeba pamiętać - bez względu na poglądy, ocenę czy było warto. Trzeba pamiętać i zatrzymać się na minutę o godzinie 17tej... bo bez naszej pamięci to wszystko znika.

5 komentarze:

baglady pisze...

przyznam Ci sie, że naprawde sie wzruszyłam czytając to co napisałaś.

Beao pisze...

Główna Kwatera Szarych Szeregów trzymała Zawiszaków (dzieciaki 12-15lat i młodsze pewnie też) z dala od walk. Na tyle na ile było to możliwe. W walkach brały plutony BS'ów, główną siłą SS były jednak Grupy Szturmowe, pod dowództwem AK, składające się głównie z instruktorów harcerskich, czyli osób już dorosłych. Słynny Baon Zośka, Wigry, Parasol.
(To tak słowem sprostowania, krew gotuje się w żyłach, kiedy słyszę jak to harcerstwo do walki rzucało najmłodszych. Guzik prawda! To kłóciło by się z programem: Dziś, Jutro, Pojutrze!!!)

Zawsze 1 sierpnia zadaję sobie pytanie czy warto było...
Zginęło tylu ludzi, ludność cywilna, jeśli nie z rąk nazistów, to z rąk czerwonej zarazy, która miała pomóc w walkach, a która czekała na wschodnim brzegu Wisły, aż Warszawa się wykrwawi. Nie mówiąc o aliantach, którzy po raz kolejny zostawili nas samych? Zrzuty? W marnej ilości...

Wychwaleni pod niebiosa żołnierze AK i zapomniani żołnierze AL.
Kontrowersje, pytania, żal, złość mieszająca się z dumą.

B.

fk_k pisze...


Baglady - dzieki, twoj wpis teakze mnie wzruszyl - ten wiersz chyba najlepiej oddaje to co sie wydarzylo.

Beao - wiem, ze dzieci nie walczyly. dla mnie jednak 17kowie to dzieci. ja majac 32 lata na karku w czasie powstania bylabym starsza pania w porownaniu do sredniej wieku tych walczacych. i tyle. chociaz wiadomo, ze dzieci ginely podczas powstania - czy mali kurierzy, czy dzieci z matkami wsrod ludnosci cywilnej.

Beao pisze...

Nie wątpię, że wiesz. Tak tylko, próbuję obalić stereotyp małego powstańca.
;-)

B.

voguerrka pisze...

ojeeej.. co roku specjalnie dla tych ludzi przejeżdżam 400km żeby dostać się do Warszawy.;)
to taki mój tytuał. mam do nich szacunek, które przekażę dalej :*